Studio Spotlight: The Record Co. Focuses on Access Over Profit w Bostonie

5 października 2017 r.

Boston, Massachusetts jest domem dla ponad 250,000 studentów szkół wyższych. Z instytucjami takimi jak Harvard, M.I.T., Berklee College of Music, Emerson, Boston College i wieloma innymi, jest rzeczą oczywistą, że zobaczysz wielu artystów i zespołów, którzy odnajdują swoje nogi w głównym mieście USA - czy są to studenci, którzy spotykają się na lokalnych imprezach lub koncertach, czy też absolwenci, którzy kontynuują swoją karierę muzyczną poprzez edukację. Dorastając w okolicy, pamiętam, że miałem obsesję na punkcie zespołów z 'lokalnej sceny' - łapałem T na koncerty w miejscach od Elks Lodges po lokale 18+, do których musiałem 'pożyczać' identyfikator, żeby się dostać. Ale nawet wtedy zauważyłem, że zespoły migrowały do innych części świata, takich jak Nowy Jork czy Los Angeles, a miejsca z dostępem dla wszystkich chętnych były niespodziewanie zamykane.

Chociaż nie jest to rzadkość, wciąż jest wiele do kochania w bostońskiej scenie muzycznej, ale może to być trudne miejsce do życia i przetrwania jako muzyk lub inżynier. A co z potencjalnymi fanami, którzy nie wiedzą, co jest na ich podwórku?

The Record Co. - bostońska instytucja non-profit, która zapewnia dostęp do niedrogiej przestrzeni do nagrywania wysokiej jakości projektów oraz możliwości dla niezależnych inżynierów i producentów. Rezultatem jest bardzo chwalona atmosfera współpracy, która pomaga zmienić krajobraz bostońskiej sceny muzyki niezależnej. Nie wspominając o tym, że The Record Co. wykonuje wspaniałą robotę pokazując wszystko, co Boston ma do zaoferowania w swojej serii mixtape'ów Boston Sessions, których Vol. 2 ukaże się już wkrótce!

W tym miesiącu w Studio Spotlight rozmawiałem z Jesse Vengrove, dyrektorem programowym (i inżynierem/muzykiem) w The Record Co., aby porozmawiać o podejściu organizacji non-profit do oferowania tego rodzaju dostępu i o tym, jak się to opłaca:

Po pierwsze i najważniejsze, co zainspirowało Cię do założenia The Record Co. i zrobienia tego jako organizacji non-profit?

Podejdź do dowolnego właściciela studia i zadaj mu dwa poniższe pytania, a prawdopodobnie otrzymasz podobne odpowiedzi:

1) "Czy osiągacie duży zysk?" - "Nie"

2) "Dlaczego więc to robisz?" - "Kocham tę pracę i uważam, że jest ważna/ma wartość kulturową i/lub artystyczną".

I tu masz najbardziej nieformalną definicję organizacji non-profit.

The Record Co. zostało założone w 2009 roku i po nieudanym starcie (pierwsza lokalizacja została zalana), przenieśliśmy się do naszego obecnego obiektu w 2010 roku. Kwestia non-profit wynikła z uświadomienia sobie, że nikt tak naprawdę nie musi posiadać własnego studia, ludzie potrzebują jedynie dostępu do niego.

Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, która byłaby dostępna dla każdego, niezależnie od statusu społeczno-ekonomicznego, rasy, płci, a także chcieliśmy stworzyć miejsce, które byłoby częścią społeczności i dawało miastu coś od siebie. Od naszych klientów pobieramy opłaty za korzystanie z obiektu jak od każdego innego studia, ale stawki są subsydiowane przez fundacje/granty i indywidualnych darczyńców, którzy wierzą, że ważne jest kultywowanie tętniącej życiem i kreatywnej sceny w Bostonie.

Znaleźliśmy sposób na to, by pozwolić artystom przychodzić i korzystać z obiektu w cenie, która jest odpowiednia dla małych/nieistniejących budżetów, jednocześnie polegając na innych źródłach finansowania, by utrzymać codzienną działalność. W 2017 roku jesteśmy na dobrej drodze do zorganizowania 1100 sesji w dwóch salach, więc nie trzeba dodawać, że jest zapotrzebowanie, które zaspokajamy (jednocześnie wciąż widząc nowe studia i starsze studia utrzymujące się w biznesie).

Przedstawcie naszym czytelnikom ogólny zarys obiektu. Co odróżnia Wasze studia od innych w okolicy?

Obecnie mamy około 5,000 sq/ft podzielone na 2 piętra, co daje nam całkiem sporo miejsca. Mamy dwa studia, Studio A i Studio B (tak, super kreatywne!). Studio A ma 2,500 m2 i zawiera pełną kuchnię i salon (z ciągle rosnącym hołdem dla niesamowitej kolekcji sztuki w Goodwill). Chcieliśmy, aby czuć się tam jak w salonie przyjaciela, ciepło i domowo. Zachowaliśmy wiele okien, więc jest tam dużo naturalnego światła, co naprawdę sprawia, że pomieszczenie jest wygodne. Znajdują się tam dwie kabiny iso i duży live room. Można tam uzyskać gigantyczne brzmienie perkusji (kiedyś wcisnęliśmy tam 45-osobową orkiestrę) lub kontrolować/segmentować pomieszczenie za pomocą gobosów. To duża przestrzeń, ale zrobiliśmy wszystko, aby zachować otwarte linie widzenia, aby nikt nie czuł się odłączony.

Studio B jest naszym mniejszym pomieszczeniem do nagrywania wokali/overdubu. To pomieszczenie jest nieco bardziej szykowne niż Studio A; brak okien na zewnątrz, zmieniające kolor światła LED, skórzana kanapa. Jest małe, ale wystarczająco przestronne, żeby nie czuć się w nim tłoczno, a wszyscy zawsze uwielbiają panele absorpcyjne domowej roboty pokrywające ścianę. Studio B ma zdecydowanie bardziej tradycyjny charakter w porównaniu do A, ale nie jest w żadnym wypadku sterylne; nadal jest to wygodne pomieszczenie do pracy. Na zewnątrz studia znajduje się salon, więc jest dużo miejsca, żeby się rozłożyć. Studio B posiada własną łazienkę, która doskonale nadaje się do reampingu.

Oczywiście zapewniacie miejsce do nagrywania dla wielu artystów z Bostonu, ale powiedz nam trochę więcej o tym, jak wasza konfiguracja przyniosła korzyści niezależnym inżynierom w ciągu waszej siedmioletniej historii.

TRC jest w 100% niezależnym studiem, co oznacza, że nie zatrudniamy żadnych inżynierów. Uważamy, że to bardzo ważne, aby artyści pracowali z profesjonalistami, z którymi dobrze się dogadują (zarówno pod względem osobistym, jak i muzycznym), dlatego egzekwujemy, aby każdy klient przynosił swojego własnego inżyniera. W tym momencie mamy 1100 koncertów dla freelancerów rocznie, które odbywają się w naszym obiekcie i wyceniliśmy nasze studio w taki sposób, że pozostawiamy miejsce dla inżynierów, aby mogli pobierać rozsądne stawki za swoje usługi.

Kiedy klienci potrzebują referencji, odsyłamy ich do naszych pracowników, którzy również są świetnymi inżynierami (ale nadal negocjują swoje stawki i otrzymują wynagrodzenie bezpośrednio od klienta jako freelancerzy). Widzimy też wielu inżynierów przychodzących do nas z innych studiów w mieście (Q Division, Mad Oak, Zippah, Futura...), co bardzo nam się podoba.

Czy sposób w jaki działacie stworzył własną społeczność w obrębie większej sceny muzycznej? Czy czujesz, że zapewniasz przestrzeń do współpracy i nawiązywania kontaktów?

Każdego roku przez nasze drzwi przewijają się tysiące muzyków/artystów/inżynierów, więc z przyjemnością mogę powiedzieć, że czujemy się tak, jakbyśmy mieli dużą społeczność wokół pracy, którą wykonujemy. Naprawdę cenimy sobie interakcję twarzą w twarz, która ma miejsce w studiu nagraniowym i cieszymy się, że tak wielu ludzi wychodzi ze swoich piwnic czy sypialni i współpracuje. Najlepszej muzyki nie tworzy się w próżni, zazwyczaj potrzebny jest do tego zespół.

Jak uważasz, że The Record Co. przyczyniło się do ciągle zmieniającego się krajobrazu sztuki w Bostonie?

Przyczyniliśmy się do tego na dwa sposoby: poprzez bezpośrednie wsparcie dla artystów/muzyków oraz poprzez wysiłki mające na celu podniesienie ogólnej świadomości na temat wspaniałej muzyki, która powstaje w naszym mieście. Istnieje oczywista potrzeba programowania, które robimy, ponieważ tysiące ludzi skorzystało z naszych studiów. Zespoły i inżynierowie mówili nam, że to dzięki nam zostali w Bostonie, zamiast przenosić się do Nowego Jorku czy Los Angeles, co jest dla nas niezwykle znaczące i pokazuje, że istnieje zapotrzebowanie na pracę, którą wykonujemy.

Podjęliśmy również wysiłek, by zaangażować fanów muzyki w Bostonie i dać im do zrozumienia, że nie musisz szukać w NYC/LA czy Pitchforku/Rolling Stone dobrej nowej muzyki, bo tak naprawdę mnóstwo powstaje wokół ciebie. Podnoszenie reputacji i świadomości tego, co dzieje się w Bostonie jest długim procesem, ale służy tylko temu, by miasto poczuło się bardziej jak dom dla wszystkich muzyków/artystów, którzy walczą, by żyć i pracować tutaj w Bostonie.

Dla miasta, w którym mieszka ćwierć miliona studentów uczelni wyższych i administracja burmistrza, która ma nadzieję zatrzymać tę populację po ukończeniu studiów, czego jeszcze potrzeba Bostonowi, by stać się szczęśliwszym domem dla pracujących muzyków i inżynierów?

To trudne pytanie i jest to coś, o czym regularnie rozmawiamy. Lokale muzyczne dla wszystkich grup wiekowych, więcej (dobrze utrzymanych) miejsc do prób, lepszy transport publiczny, przystępne cenowo mieszkania w granicach miasta.... Żadna z tych rzeczy nie jest łatwa do rozwiązania, ale każda z nich przeszłaby długą drogę w kierunku uczynienia miasta bardziej przyjaznym miejscem dla artystów i inżynierów.

Mówiąc o studentach, w jaki sposób Recor współpracuje z artystami i inżynierami szkolącymi się w lokalnych szkołach i uniwersytetach? 

Chcieliśmy wycenić nasze studio w taki sposób, żeby artyści mogli sobie pozwolić na wynajęcie odpowiedniej ilości czasu, żeby faktycznie osiągnąć to, co sobie założyli. W dzisiejszych czasach jedynym sposobem na rozwój artystów jest działanie jako ich własny A&R i po prostu nagrywanie i poprawianie, aż w końcu trafią na coś dobrego.

Ponieważ obsługujemy również wielu inżynierów, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z muzyką lub nie pracowali w studiu poza uczelnią, co drugi tydzień organizujemy spotkania wprowadzające, które składają się z rozmowy o oczekiwaniach i najlepszych praktykach podczas pracy w profesjonalnym środowisku, o tym jak unikać wpadek, które mogą potencjalnie zniszczyć atmosferę w studiu, a następnie z pełnego technicznego spaceru po obiekcie. Zawsze mamy w pobliżu personel, który może pomóc w razie jakichkolwiek pytań technicznych, mamy też świetną ekipę asystentów na pół etatu, którzy są w stanie również pomóc.

Po sześciu latach działalności wydaliście Boston Sessions, Volume 1 - co zaowocowało bardzo fajnym rozwojem we franczyzie gier wideo Rock Band! - Co skłoniło cię do wydania tego materiału? Jaka była reakcja artystów i wytwórni zaangażowanych w projekt?

Naprawdę chcieliśmy zająć się zarówno podnoszeniem reputacji tego, co dzieje się na naszej scenie muzycznej, jak również zapewnić możliwość zarobku dla zaangażowanych artystów. Vol.1 - Beast" zawiera 13 zupełnie nowych utworów 13 artystów z Bostonu. W sumie zapłaciliśmy 63 artystom/inżynierom/producentom za nagranie płyty, z czego jesteśmy naprawdę dumni.

Zarówno artyści, jak i sponsorzy pokochali ten projekt. Był on wyjątkowy, bo zawierał zupełnie nowy materiał (nie nagrany wcześniej) i stanowił naprawdę fajny przekrój przez różnorodną scenę Bostonu. Byliśmy bardzo szczęśliwi, że udało nam się współpracować z Harmonixem, dzięki czemu album znalazł się w Rock Bandzie, co jest zdecydowanie jedną z najbardziej szalonych rzeczy, jakie wynikły z tego projektu. Zakończyliśmy też właśnie dużą kampanię reklamową w całym mieście i w pociągach pod hasłem "Boston Music Is", w której pojawiają się zdjęcia artystów z płyty. To wspaniałe widzieć, jak miasto okazuje miłość artystom, którzy sprawiają, że jest to fajne miejsce.

Album jest dostępny do odsłuchu na Bandcamp i Spotify a winyle są w naszym sklep internetowy.

Czego możemy się spodziewać na nadchodzącym albumie Boston Sessions? Jakie nadzieje wiążesz z tym wydawnictwem, poza promocją wytwórni i artystów, którzy na nim wystąpią?

Vol. 2 będzie niesamowitą kolekcją nowej muzyki od wspaniałych artystów z całego miasta. Naprawdę mamy nadzieję, że tym razem nie tylko w Bostonie, ale i w innych miastach będziemy robić furorę. Docelowo chcemy, by Boston był postrzegany jako miejsce docelowe dla muzyki, a program Boston Sessions jest tylko jednym z kroków na tej drodze.

 

Tagi: audio boston sesje w bostonie inżynieria wyróżniony featuring indie wywiad jesse vengrove produkcja nagranie the record co. tunecore