Seria "Music Publishing Matters": Rozmowa z C.J. Kingiem na temat pisania hitów i licencji sync

14 września 2020 r.

Przez Kevina Cornella

W miarę jak artyści i autorzy tekstów piosenek zmierzają w kierunku zrobienia kariery dla swojej pasji, istnieje wiele pamiętnych wzorców i "pierwszych", które pojawią się po drodze. Jest to szczególne uczucie wywołane przez tych pierwszych społecznych zwolenników, pierwsze strumienie lub pliki do pobrania, a po raz pierwszy słyszysz swoje imię wprowadzane na scenę. 

W pewnym momencie krytyczne jest to, że twórcy piosenek zaczynają się koncentrować na wydawaniu muzyki. Jako firma, która oferuje administrację (pomyśl 'pobieranie opłat licencyjnych') i synchronizację pitchingu (pomyśl 'moja piosenka w filmie lub programie telewizyjnym albo reklamie lub grze wideo, albo...' cóż, rozumiesz to), TuneCore wie, że publikowanie muzyki może być bardzo ważne dla artystów, aby zacząć się uczyć. (Przy okazji, uważamy, że edukacja jest kluczowa, i upewniliśmy się, że oferujemy na to pewne zasoby!) 

TuneCore chce również świętować autorów piosenek i artystów, którzy odnieśli sukces korzystając z naszego serwisu wydawniczego i przypomnieć naszej społeczności o potencjale, który można osiągnąć samodzielnie. Dlatego też dziś rozmawiamy z C.J. Kingiem, artystą wydającym muzykę z TuneCore, który wylądował na miejscu synchro dla swoich piosenek "Good Day", "Get Down" i "SWRVN" w takich hitowych programach telewizyjnych jak Empire, Wyatt Cenac: Problem Areas, Charmed, filmy HBO jak OG, a nawet podczas NFL Playoffów.

C.J. rozpoznaje, jak daleko jest od dorastania w Atlancie jako syn pastora kościelnego. Ale wspomina, że muzyka była wszędzie.

"Dorastając, ciągle byłem otoczony muzyką. Mój tata i wujkowie byli muzykami, to było po prostu naturalne. Zacząłem grać na perkusji w kościele i w końcu przeszedłem na gitarę."

To właśnie tam King rozwijał swoje umiejętności i nauczył się grać na wielu stylach prezentowanych w kościelnych występach zespołów. "Nie miałeś innego wyboru, jak tylko być wszechstronnym", mówi. Jeśli chodzi o pisanie piosenek, szukał wpływów poza tymi czterema ścianami w pieśniach Jamesa Browna i Temptations z lat 70. Znając energię i pozytywność, którą można przywołać po południu w kościele, to właśnie w tych starszych pieśniach R&B i funkowych pomógł królowi "zrozumieć, jak sprawiały, że ludzie czuli to, co śpiewali".

Kiedy C.J. zaczął ścigać muzykę, znalazł swój głos w rapowaniu. Dzięki temu, że jego pisanie piosenek wciąż pozostaje pod wpływem jego wychowania ewangelicznego, King zaczął docierać do coraz większej liczby uszu w przemyśle muzycznym i na lokalnej scenie. W pewnym momencie, chcąc rozszerzyć swój zasięg na świat licencjonowania muzyki synchronicznej i chcąc lepiej zrozumieć swoją rozkwitającą karierę, zapisał się do TuneCore Publishing po rozpowszechnianiu swojej muzyki u nas. Przyznaje jednak, że administracja wydawnicza nie jest tak prosta jak dystrybucja, a na pewno nie jest drugą naturą dla większości artystów.

"To jest takie ważne i nie mówi się o tym wystarczająco dużo. Zanim zapisałem się do TuneCore, nie miałem pojęcia o wydawaniu licencji na synchronizację".

Ale w końcu okazało się, że jego pisanie piosenek, produkcja i ogólny styl przemawiają do opiekunów muzycznych pracujących nad popularnymi projektami filmowymi, internetowymi i telewizyjnymi. To właśnie zespół kreatywny TuneCore Publishing pomógł C.J.'owi w uzyskaniu pierwszego czeku na 5 000 dolarów z jego muzyki.

"To też nie był ostatni", mówi król. "Nie zdawałem sobie sprawy, ile potencjalnych dochodów jest w branży synchronizacji." Od tego czasu stał się nieco zwolennikiem służby w swoim kręgu rówieśników, (za co zawsze jesteśmy mu wdzięczni!), przyznając: "Prawdopodobnie jestem irytujący, ale od lat staram się stawiać ludzi na korzyść wydawnictw."

Dla C.J.'a, publikowanie muzyki nie było tylko przełomowym źródłem przychodów, które pozwoliły mu skupić się na tworzeniu muzyki. Żonaty tata z dwójką dzieci, King mniej interesował się udaniem się w trasę koncertową, a zamiast tego chciał przeznaczyć swoją energię na bardziej "zakulisowe" prace: pisanie piosenek, prace licencyjne i A&R. Wiele nauczył się o pisaniu z myślą o licencjonowaniu.

"Kiedy tworzę muzykę, już myślę, "Gdzie mogę usłyszeć, że to jest grane? i, "Jak ten utwór sprawia, że ludzie się czują? Chcę, żeby inni to usłyszeli i poczuli jakiś rodzaj emocji, albo zastanowili się nad czymś w swoim życiu. To jest klucz do tego, żeby ludzie puszczali twoją muzykę [do filmu/TV]", radzi, "chcą, żeby to jeszcze bardziej uchwyciło emocje na scenie".

Zapytany o powszechne błędne przekonania wśród swoich rówieśników na niezależnej scenie hip hopu gospel, gdy chodzi o wydawanie muzyki, C.J. cytuje tajemnicze związki, które muszą istnieć, aby odnieść sukces.

"Nie sądzą, że to możliwe, chyba że masz 'hookup'". To naprawdę obcy pomysł dla wielu osób w branży", mówi, ale to zasługa współpracy z TuneCore, która sprawiła, że cały proces stał się dla niego bardziej zrozumiały. 

Mimo to, to praca zespołowa, do której C.J. wraca, gdy chodzi o niezależny sukces. Dla niego jest dużo artystów, którzy muszą się nauczyć o branży, a czasami oznacza to tylko zadawanie pytań. 

"Jest wiele rzeczy, których nie rozumiałem w tej części branży, ale nauczyłem się, nie bojąc się zadawać pytań", radzi. "Potrzebny jest zespół, by wygrać na czymkolwiek w życiu, i to jest dokładnie to, co pracowało dla mnie."

Tags: CJ King z udziałem wydawnictwo muzyczne licencjonowanie synchronizacji lokowanie synchroniczne